czwartek, 21 stycznia 2016

Prawo łaski, Mariusz Kamiński i co dalej?

„Prezydent wszystkich Polaków” Andrzej Duda (doktor prawa) nie chce znać prawa, gdy chodzi o interes jego partyjnego kolegi Mariusza Kamińskiego i interes PiS. A ten interes, zdaniem prezydenta, jest ważniejszy od Konstytucji RP i państwa prawa. Z tych powodów prezydent zastosował wobec Mariusza Kamińskiego prawo łaski.

Art. 139. Konstytucji RP [Prawo łaski] Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. 

Prezydent Andrzej Duda samowładnie uzupełnił Konstytucję RP na swojej stronie internetowej (http://www.prezydent.pl/prawo/prawo-laski/) o hipotetyczny artykuł, nazwijmy go:

Art. 139a.  Prezydent może zastosować prawo łaski bezpośrednio z pominięciem wszelkich procedur na podstawie Art. 139. Konstytucji RP. 

Prezydent Rzeczypospolitej tym swoim działaniem narusza zarówno Konstytucję jak i ustawy. Prawo łaski jest pojęciem języka prawniczego. Wobec tego wykładając konstytucyjny przepis  o stosowaniu prawa łaski, należy stosować się do dyrektywy języka prawniczego, którą doktryna (nauka) formułuje w sposób następujący:

jeśli nie istnieje definicja legalna danego pojęcia w akcie prawnym, ale ma ono ustalony sens w języku prawniczym, to należy przyjąć, że znaczenie prawnicze tego pojęcia ma pierwszeństwo przed jego znaczeniem potocznym i specjalnym.

W Uniwersalnym słowniku języka polskiego (i w każdym innym słowniku języka polskiego) znajdziemy taką definicję: 

praw. Prawo łaski «uprawnienie do złagodzenia lub darowania kary prawomocnie orzeczonej przez sąd, przysługujące zazwyczaj głowie państwa».

A więc prawo łaski może dotyczyć tylko osoby skazanej prawomocnym wyrokiem. 

Ponadto prezydent RP, tak jak każdy organ władzy publicznej, ma obowiązek działania na podstawie i w granicach prawa.

Art. 7. Konstytucji RP. Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. 
Art. 126. 2. Konstytucji RP. Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji. 
3. Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.

Prezydent jest organem władzy wykonawczej i poza granice prawa nie wolno mu wychodzić, bo w takim przypadku prezydent staje się uzurpatorem, który samoistnie przyznaje sobie władzę większą niż ta, która mu przysługuje z mocy prawa i to prawa najwyższego, bo konstytucyjnego. Jednocześnie dokonując ułaskawienia przed prawomocnym skazaniem ułaskawia w istocie człowieka niewinnego, gdyż z mocy Konstytucji Mariusz Kamiński jest osobą niewinną. 

Art. 42. 3. Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.

Prezydent, stosując prawo łaski wobec osoby niewinnej, narusza konstytucyjną zasadę podziału władz wkraczając w kompetencje władzy sądowniczej, a prezydent nie ma żadnego prawa do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. 

Art. 173., 174., 175. 1. Konstytucji RP są w tym zakresie jednoznaczne. 
Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz. Sądy i Trybunały wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe, a wykaz ten ma charakter zamknięty.

Ponadto czynność prawna ułaskawienia dokonana przez prezydenta RP jest nielogiczna, niezrozumiała, a jednocześnie jest to czynność bezskuteczna, gdyż czynność dokonana przed zaistnieniem warunku koniecznego do dokonania tej czynności jest bezskuteczna. Według definicji języka prawnego warunkiem koniecznym do stosowania prawa łaski jest skazanie prawomocnym wyrokiem sądu. 

Czynność ta ma oczywiście sens polityczny, bo przecież Mariusz Kamiński piastuje ważne stanowisko w rzędzie, jako koordynator służb specjalnych. 
W związku z tym wszystkie te argumenty prawne i faktyczne są całkowicie bez znaczenia, gdyż „prezydent wszystkich Polaków” realizuje „wolę narodu”, a do wyrażania tej „woli” uprawniony jest jedynie faktyczny dyktator państwa polskiego Jarosław Kaczyński. „Wola narodu” uważa, że Mariusz Kamiński jest człowiekiem niewinnym, a w związku z tym skazanie go nieprawomocnym wyrokiem sądu jest niezgodne z „wolą narodu”. Z rozumowania tego wynika, że „wola narodu” – Jarosław Kaczyński stoi ponad Konstytucją i każdą ustawą. 

Idąc dalej tym tokiem rozumowania można sformułować aktualną definicję państwa polskiego wg PiS: państwo polskie jest państwem w którym najwyższym prawem jest „wola narodu”, a wyraża ją dyktator Jarosław Kaczyński.

Państwa takiego nie można już nazywać Rzeczpospolitą Polską, państwo takie się skończyło. Mamy „wolę narodu” i jej podległe państwo polskie.

Pozdrawiam wszystkich Obywateli kochających prawo.

A ku pokrzepieniu serc:

Przeżyliśmy potop szwedzki,
Przeżyliśmy i sowiecki,
Przeżyliśmy platformowski,
Przeżyjemy i pisowski.

środa, 16 grudnia 2015

Narodziny (reaktywacja) dyktatora.

Każda władza rodzi korupcję.
Im większa władza, tym większa korupcja.
Władza absolutna rodzi korupcję absolutną.

Z morza naszej raczkującej demokracji wychylił się dyktator w postaci Jarosława Kaczyńskiego, dalej zwany jako Jarosław.

To, że jest on ogarniętym szaleństwem władzy dyktatorem było wiadomo już od momentu wyboru Lecha Kaczyńskiego  na prezydenta. To wtedy Jarosław wygłosił swój krótki i na chwilę tylko ujawniony manifest polityczny, że prezydent Lech Kaczyński będzie powiększał swoja władzę, a w końcu będzie rządził dekretami „z Woli Narodu i dla dobra Narodu” jak Putin w Federacji Rosyjskiej. Po śmierci brata Lecha dążenie Jarosława do powiększania władzy prezydenckiej jest jego nadrzędnym celem. Jarosław wie również to, że taka szansa, jak w tej chwili, w postaci rządu większościowego, drugi raz mu się w historii i w życiu nie trafi. Ma już przecież 65 lat. Przy następnych wyborach do sejmu będzie miał prawie 70. A to już jest wiek graniczny dla polityka (patrz Kornel Morawiecki, który wygłasza już takie twierdzenia o „Woli Narodu”, że przez szacunek dla jego minionych zasług, należy je tylko usprawiedliwiać podeszłym wiekiem).

Zrobi więc wszystko, żeby całkowicie sparaliżować Trybunał Konstytucyjny, obsadzić go swoimi sędziami, którymi będą  ludzie o pokroju Piotrowicza (prokuratora stanu wojennego), Kempy, Macierewicza, Ziobry, Jurka, Kamińskiego. Bo to przecież tych ludzi Jarosław namaścił do sprawowania władzy w Polsce po wyborach 2015 roku. A sprawowanie władzy przez tą ekipę będzie wyglądało tak jak w latach 2005-2007. To sprawowanie można nazwać „od wojny do wojny”, władza sprawowana w atmosferze ciągłej wojny, wojny o trybunał, wojny z przeciwnikami politycznymi, wojny z rzeczywistymi i urojonymi wrogami. Po zakończenie wojny o Trybunał rozpoczną się wojny rozliczeniowe za 8 minionych lat panowania PO/PSL. Za chwilę Jarosław będzie rozliczać osoby odpowiedzialne za śmierć brata Lecha i za zamach smoleński, albo za smoleńską katastrofę. Będzie to kontynuacja tego, co dzieje się w tej chwili, a w tej chwili odbywa się walka, bezpardonowa wojna o Trybunał, a żołnierzami w tej wojnie jest prezydent, rząd i sejmowa większość. Już tylko na marginesie należy zauważyć, ze do tej pory nie rozpoczęły się jeszcze wojny światopoglądowe, a więc o religię, o całkowity zakaz aborcji, o środowiska LGBT, o związki homoseksualne, a in vitro zostało już po cichu wygaszone przez ministra zdrowia (brak środków).  A jeżeli zdobywanie przez niego władzy absolutnej nie będzie przebiegało po jego myśli, to spowoduje wprowadzenie stanu nadzwyczajnego.

I do tego zmierza Jarosław, bo został namaszczony z „Woli Narodu”, a „Wola Narodu” może stać ponad prawem i Konstytucją. „Wola Narodu” to przecież dyktatura w postaci klinicznej. Moje przerażenie budzi to, że Kukiz także popiera Jarosława „Wolę Narodu”. Ciekawe kto następny poprze Jarosława, bo wystarczy już tylko niewielki języczek u wagi, a myślę, że Jarosław cały czas nad tym pracuje, żeby powstała większość sejmowa zdolna do zmiany Konstytucji. I to jest nadrzędnym celem Jarosława i PiSu. Przejdziemy wtedy do następnego etapu pt. „Zrobimy co chcemy, żeby panować wiecznie” patrz przykład Turcji.

Jeżeli ta ścieżka okaże się nieskuteczna to Jarosław zrealizuje scenariusz pod tytułem stany nadzwyczajne, najpierw wyjątkowy, a później wojenny. Nasza Konstytucja, zupełnie nieprzygotowana na rządy szalonych polityków, w tym zakresie stanowi następująco.

ROZDZIAŁ XI. STANY NADZWYCZAJNE.

Art. 228. [Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego]

1. W sytuacjach szczególnych zagrożeń, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy (…).(O tym co to są szczególne zagrożenia będzie decydowała „Wola Narodu” czyli Jarosław).

2. Stan nadzwyczajny może być wprowadzony tylko na podstawie ustawy, w drodze rozporządzenia, które podlega dodatkowemu podaniu do publicznej wiadomości. (Stan nadzwyczajny może być wprowadzony przez Sejm aktualnie w każdej chwili, a Sejm może to zrobić w ciągu kilku dni, jeżeli taka będzie „Wola Narodu” – będzie chciał tego Jarosław).

3. Zasady działania organów władzy publicznej w czasie poszczególnych stanów nadzwyczajnych określa ustawa (ustawa określi, że np. Trybunał nie działa w okresie stanu nadzwyczajnego, albo że działa na zupełnie innych zasadach niż dotychczasowe).

6. W czasie stanu nadzwyczajnego nie mogą być zmienione (tylko): Konstytucja, ordynacje wyborcze do Sejmu, Senatu i organów samorządu terytorialnego, ustawa o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej oraz ustawy o stanach nadzwyczajnych (a więc cała reszta niezgodnych z Wolą Narodu (czyt. Jarosława) ustaw może być zmieniona np. ustawa o Trybunale Konstytucyjnym). Zresztą ustawa o Trybunale Konstytucyjnym może być zmieniona przez Sejm w każdej chwili, tak aby maksymalnie sparaliżować jego działanie i w końcu go ubezwłasnowolnić, aż stanie się całkowicie zmarginalizowany. Bo przecież to tylko Jarosław jest uprawniony do wykładni tego, co to jest Wola Narodu. I w chwili obecnej już się to odbywa.

7. W czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu.

Art. 229 [Stan wojenny] W razie zewnętrznego zagrożenia państwa (…) Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Rady Ministrów może wprowadzić stan wojenny na części albo na całym terytorium państwa (aktualnie stan wojenny może być wprowadzony w każdej chwili, jak tego będzie chciała Jarosław, bo przecież my jesteśmy w stanie ciągłego zagrożenia – Ukraina, Putin, imigranci, uchodźcy, dżichadyści, terroryści wszelkiej maści, itd., itp. )..

Art. 230 [Stan wyjątkowy]

1. W razie zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Rady Ministrów może wprowadzić, na czas oznaczony, nie dłuższy niż 90 dni, stan wyjątkowy na części albo na całym terytorium państwa (aktualnie stan wyjątkowy może być wprowadzony w każdej chwili z „Woli Narodu”).

2. Przedłużenie stanu wyjątkowego może nastąpić tylko raz, za zgodą Sejmu i na czas nie dłuższy niż 60 dni. (A więc stan wyjątkowy 150 dni, a dalej stan wojenny praktycznie bez ograniczenia w czasie).

Art. 231 [Rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wojennego na terenie RP] Rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wojennego lub wyjątkowego Prezydent Rzeczypospolitej przedstawia Sejmowi w ciągu 48 godzin od podpisania rozporządzenia. Sejm niezwłocznie rozpatruje rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej. Sejm może je uchylić bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. (Sejm nie uchyli rozporządzenia Prezydenta o wprowadzeniu stany wojennego, Sejm klepnie wszystko to, co wymyśli „Wola Narodu” Jarosław).

Art. 233 [Normy określające zakres ograniczeń wolności i praw człowieka]

Art. 234 [Rozporządzenia z mocą ustawy]

1. Jeżeli w czasie stanu wojennego Sejm nie może zebrać się na posiedzenie, Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Rady Ministrów wydaje rozporządzenia z mocą ustawy w zakresie i w granicach określonych w art. 228 ust. 3-5. Rozporządzenia te podlegają zatwierdzeniu przez Sejm na najbliższym posiedzeniu.

2. Rozporządzenia, o których mowa w ust. 1, mają charakter źródeł powszechnie obowiązującego prawa. A więc maja taki sam charakter jak Konstytucja, ustawy i rozporządzenia.


Nasza Konstytucja została ustanowiona przy założeniu racjonalności osób sprawujących władzę. Konstytucja RP nie jest przygotowana na przypadek, gdy władzę sprawować będzie grupa szaleńców ogarniętych szaleństwem władzy. Konstytucja nasza nie przewiduje przypadku szaleństwa władzy, a szczególnie zbiorowego szaleństwa.

„Każda władza rodzi korupcję, im większa władza tym większa korupcja, a władza absolutna rodzi korupcję absolutną”, o czym możemy się przekonać obserwując zjawiska społeczno-polityczne występujące aktualnie w naszym państwie, jak również w państwach na całym świecie. Przy czym należy w tym przypadku rozróżnić korupcję człowieka, działającego dla korzyści własnej, od korupcji władzy, działającej w porozumieniu bądź w podporządkowaniu z innymi władzami przeciwko człowiekowi i obywatelowi w celu ograniczania ich praw i wolności konstytucyjnie gwarantowanych i w celu powiększania obowiązków na nich nakładanych. A ta ostatnia korupcja, korupcja władzy, jest znacznie groźniejsza dla państwa prawa i jego obywateli niż korupcja człowieka.

A na zakończenie, skoro partie polityczne tak się spierają o Trybunał (w zasadzie spierają się o to, która partia polityczna będzie wybierała sędziów), to niech sędziów Trybunału wybierają obywatele spośród osób o wybitnej wiedzy prawniczej i będących osobami  o nieskazitelnym charakterze, a kadencja ich trwałaby do osiągnięcia pewnego wieku (np. 70 lat), a dalej przechodziliby w stan spoczynku.

Bo przecież to obywatele (Naród) sprawują władzę bezpośrednio albo przez swoich przedstawicieli (Art. 4. 2. Konstytucji RP).

Również co najmniej sędziów Sądu Najwyższego powinni wybierać obywatele. Jest to podejście jak najbardziej racjonalne, gdyż Trybunał rozstrzyga o zgodności ustaw z Konstytucją w zakresie naruszenia praw i wolności obywatelskich, czyli rozstrzyga spory pomiędzy obywatelami a władzami Państwa (władzą ustawodawczą i wykonawczą), bo prawo jest tworzone zarówno przez władzę ustawodawczą jak i wykonawczą. Kontrolowana w tym przypadku jest władza ustawodawcza i wykonawcza w zakresie tworzonego prawa, a władza ustawodawcza w zakresie prawa stanowionego. Nie może być przecież tak, że to kontrolowany wybiera sobie osobę, która będzie go kontrolowała, gdyż taka zależność tworzy korupcję władzy. Tak dzieje się w tej chwili, gdy sędziowie Trybunału są wybierani przez Sejm.

Natomiast sądy powszechne, działające na zasadzie skargowości, rozstrzygające co do zasady spory pomiędzy osobami prawnymi i fizycznymi, również spory pomiędzy tymi osobami a Państwem – organami Państwa (np. sądy karne i odrębne organizacyjnie sądy administracyjne), które z mocy Konstytucji są niezależne i niezawisłe od innych władz, a więc również sposób wyboru kandydatów i ich powoływania do sprawowania urzędu sędziego w każdym przypadku powinien być niezależny i niezawisły od władzy ustawodawczej i wykonawczej (trójpodział władzy ze szczególnym podkreśleniem tego, że sądy i Trybunały są niezależne i niezawisłe od innych władz, co wynika z aktualnej Konstytucji).

Zmiany takie wymagałyby zmiany Konstytucji. Niestety, powiększanie władzy obywateli jest nie do przyjęcia przez kastę polityczną, gdyż to będzie godziło w ich interesy. A ich interesy osobiste i partyjne mają charakter nadrzędny. Bo przecież po każdych wyborach odbywa się podział „łupów wojennych” pomiędzy wygrywających wybory polityków.

Pozdrawiam.           


wtorek, 15 grudnia 2015

Rzeczpospolita paszła w PiS…u

Witam.

25 października 2015 roku Rzeczpospolita Polska paszła w PiS…u. W całości, na 100% i co najmniej na najbliższe 4 lata. Czy Rzeczpospolita to wytrzyma, czy wytrzymają to jej obywatele, to się dopiero okaże. Obyśmy się nie obudzili po tych 4 latach z przysłowiową ręką w nocniku. A przez te 4 lata będzie to Rzeczpospolita paranoiczna, patologiczna, w której żadne prawa i wolności obywatelskie mogą nie być przestrzegane.

Ryba psuje się od głowy. Skoro Prezydent łamie prawo i Konstytucję, skoro większościowy sejm łamie prawo i Konstytucję, skoro premier i rząd łamie prawo i Konstytucję, a prezydent "wszystkich Polaków" stosuje prawo łaski (też ze złamaniem Konstytucji) wobec swoich partyjnych kolegów, urzędników państwowych skazanych za łamanie prawa i przekraczanie uprawnień urzędniczych, to doczekaliśmy się państwa, w którym żadne prawa, które są dla władzy niewygodne nie będą przestrzegane.

Nie ma już państwa prawa, mamy państwo bezprawia i niesprawiedliwości, w którym jedynym uprawnionym do wskazywania tego, co to jest „Wola Narodu” jest tylko i wyłącznie dyktator Jarosław. A według dyktatora Jarosława „Wola Narodu”, a więc on, może stać ponad Konstytucją, ponad prawem, a co najgorsze ponad logiką i zdrowym rozsądkiem. Prawo bez logiki i zdrowego rozsądku może być tylko najwyższym bezprawiem.

Można już napisać nową i bardzo prostą definicję takiego państwa. Polska jest państwem, w którym najwyższym prawem jest „Wola Narodu”, a jedynym uprawnionym do wyrażania i realizacji „Woli Narodu”, poprzez podległych mu urzędników państwowych, jest dyktator Jarosław Kaczyński. Wszelkie prawa, które są z „Wolą Narodu” sprzeczne, będą usuwane z porządku prawnego Rzeczpospolitej.

Jako obywatel Rzeczypospolitej składam szczególne podziękowania Platformie „Obywatelskiej”, gdyż znaleźliśmy się w tej nowej rzeczywistości na skutek buty i arogancji jej polityków. Szczególnie zaszkodziła nam obywatelom afera taśmowa, będąca przysłowiową kroplą przelewającą czarę goryczy, a Platforma nie potrafiła z niej wyciągnąć żadnych pozytywnych dla siebie wniosków.

PO doprowadziła siebie do takiej słabości (a gwoździem do trumny była afera taśmowa, którą można było przekuć na własny sukces wywalając z hukiem gadających głupoty pokrzywdzonych-podsłuchiwanych, a niech sobie sami dochodzą odszkodowania za swoje krzywdy), że PiS-owi aby wygrać wszystko wystarczyło schować na okres dwóch kampanii wyborczych swoich jastrzębi: Jarosława, Macierewicza, Ziobrę, Kamińskiego, Jurka i innych, wywalić Adasia Hofmana i kolegów za aferkę madrycką, wystawić kandydaturę młodego polityka na prezydenta i kobiety na premiera, obiecywać wszystko, nawet niemożliwe rzeczy obywatelom-wyborcom. I wygrali wszystko. Tego się nie spodziewałem, że PO i inne małe ugrupowania będą tak słabe, a super słaba lewica całkowicie wypadnie z obiegu politycznego. Na szczęście nie zdobyli większości konstytucyjnej. Ale znając Jarosława, jako bardzo konsekwentnego dyktatora (szczery podziw), to teraz zrobi on wszystko, żeby kupić różnymi sposobami polityków z pozostałych ugrupowań w celu osiągnięcia większości konstytucyjnej. Kukiz jako człowiek niezorientowany (patrz JOWy) dał już się na to nabrać i już z nim kolaboruje.

Jarosław „Wola Narodu” wie, że taka druga szansa mu się w życiu nie trafi (ma przecież 65 lat). Jego celem jest pozycja dyktatora i rządzenie dekretami (patrz Putin), poprzez podległego mu prezydenta. Myślę, że po wzmocnieniu władzy prezydenta będzie dążył do zdobycia tego urzędu w następnej kadencji.

Pozdrawiam.